Oglądasz posty wyszukane dla hasła: etykiety wódki





Temat: Mąż pomorskiej senator leje Palycota
Mąż pomorskiej senator leje w Toruniu Palycota
Sądzę, że etykieta wódki Prezydenckiej nawiązuje do konferencji prasowej L
Kaczyńskiego w Brukseli w grudniu 2006 roku na której dziennikarkę TVN24 Ingę
Rosińską nazwał "małpą w czerwonym".



Temat: etykiety na butelki
etykiety na butelki
a propos watku o wódce - czy bedziecie na butelki przylepiac typowe weselne
etykiety? Widzialam takie rózne w sklepach np. z napisem wodka weselna, z
jakimis wierszykami itp.





Temat: etykiety na butelki
my kupilismy oryginalna wodke ( bols, sobieski i wyborowa ) i na nia
nalepilismy etykiety. z jednej strozy zeby goscie wiedzieli co pija a z drugiej
zeby widac bylo ze to z wesela
i jak rozdawalismy wodke to tez z tymi etykietami



Temat: Etykieta ślubna na wódkę - co sądzicie ?
Weźcie pod uwage jedna rzecz. Wodke na stol podaje sie mocno zmrozona i
wszystkie etykietki odpadaja. Odpowiedzcie sobie same, czy jest sens wywalac
kase na ozdobne etykiety? Poza tym czasem jest tak, ze etykietka jest powodem
upuszczenia butelki, strasznie sie slizgaja...



Temat: Wódka "Solidarność" robi karierę w Londynie
Wódka "Solidarność" robi karierę w Londynie
w Brazylii na głebokim południu w stanie Porto Alegre piłe "Walesa" wódke z
husarzem ze skryzdlami na etykiecie i była to w zgodnej naszej Pol-Bra opinii
najgorsza miejscowa wódeczka !!!!




Temat: Wódka w PRL

Ja pamiętam jeszcze "wódkę z czerwoną kartką", zwaną tak od koloru
etykiety. Powszechnie też nazywano ją "partyjną", właśnie ze względu
na ten kolor.

To były dawne czasy, tak przynajmniej z pół wieku temu.



Temat: etykiety na butelki
Ja tam wole wiedziec, co pije. A takie etykiety sa zazwyczaj na wodkach "no
name", duzo gorszej jakosci...wypicie ich jest nie lada wyczynem. Na weselu, na
ktorym bylam kilka lat temu byla taka widka weselna: smakowala jak bimber i
malo kto ja pil..



Temat: kupic wódkę czy robić własną?
własna wódka??
jak to własna )) hehe
w butelki ze skupu porozlewana bez etykiet?? czy do butelek po finlandii
wprawdzie z dużego miasta nie jestem ale pierwsze słyszę...



Temat: wódka imbirowa
Ma nawet nieglupia etykiete na butelce i butelka taka nietypowa i jest tania,
ale tez chodze kolo tej wodki i chodze i hmmm jak do mieska to moze kupie ;-)



Temat: etykiety na butelki
Ja nie bede. Szkoda ladnych butelek. Te etykiety kojarza mi sie z wodka
specjalnia robuiona pokatnie w stanie wojennym przez ktoregos z ojcow.



Temat: Najgorsza marka wódki
Owszem, smakowo tragedia... A podroba podwojna - nazwa zerznieta z Absoluta, a
etykieta ze Smirnoffa. Lecz to nic, widzialem wodke o nazwie Abstynent! Czy ktos
zaryzykowal i testowal?



Temat: Wódka na wesele.
W Małopolsce są firmy które najzupełniej legalnie ( z akcyza )i z gwarantowana
jakością przygotowuja wódki weselne w odpowiednich butelkach, etykietach i tym
podobnych pierdołach Najpopularniesza jest chyba przepalanka lub zwykła czysta.



Temat: Wodka Weselna - co to za cudo?
Hej
A sprawdziłeś kto produkuje? Może pod tym kątem podaj jakąś informację , bo na
80% wesel jest "wódka weselna", tyle że często ozdobna naklejka zastępuje
normalną etykietę i przeważnie goście nie wiedzą co piją.
Pzdr.



Temat: Lepper: Nie zgadzamy się na wódkę "ze śmieci"
Zachod podrabia TYLKO wodki rosyjskie, Zajzajer
to straszliwy, ale chociaz po niby-rosyjsku sie nazywa. I ma na etykiecie
dwuglowa ptice:)




Temat: Wódka z Biedronki!!!
OJ!! chłopie to była za pewne wódka bezalkoholowa dla kierowcoów -
nie doczytałeś do końca informacji na etykiecie.



Temat: Apteczna
Etykieta - Jeżynówka
pół kwarty jeżyn
1 kwaterka spirytusu
2 kwaterki wódki
2 kwaterki miałkiego cukru
Dobra na tęsknoty i melancholie.
Można podawać na cukrze, dodawać do herbaty albo osobno w kieliszku niedużym.




Temat: UE: Paczki papierosów będą czarno-białe. Polska...
Genialne!
Jeszcze może debile zaproponują żeby na etykietach z alkoholem był tylko napis
wódka. Gratuluję. Zidiocenie urzędasów krajowych i unijnych osiągnęło apogeum.



Temat: Cudeńka - muszę mieć,ale cena mnie poraża.A może..
nie rób NIC, każdy alkohol ma swoją etykietę i na siłę nie ma co upiększać i
tyle.Wcale mi to nie wygląda łyso tylko wręcz elegancko i bez zbędnego
zamieszania wokół wódki, która jest alkoholem jak każdy inny...




Temat: idzie nowe!!
Za flache wodki powinien byc rabat
w zakladzie pogrzebowym.

I procent rabatu taki jak na etykiecie.
To byloby sprawiedliwie.
Kazdy by sie cieszyl z takiego rozwiazania.




Temat: Liczba ofiar katastrofy na Syberii wzrosła do 6...
profanum_vulgus napisał:

> Szkoda tylko, że rosyjskie dzieci uczą się czytać z etykiet
> na butelkach wódki.

A to etykietek z głodu nie zjadają?



Temat: Liczba ofiar katastrofy na Syberii wzrosła do 6...
Szkoda tylko, że rosyjskie dzieci uczą się czytać z etykiet
na butelkach wódki.




Temat: Chcieli zlinczować dziennikarkę TVN-u
tyle ,ze nawalony jakimś dziwnym alkoholem bo na etykiecie po rosyjsku było
napisane ,ze to wódka.
Temy idiocie z TVN tak sie pokreciło ,ze rzuciał sie na tę dziennikarksa szmate.



Temat: Czy luskusowa prostytutka ma prawo być żoną?
Luksusowa to jest wódka;> Ty to jesteś raczej Z czerwoną etykietą.

I do tego spika po angielsku...



Temat: Kobiety jednakowo ubrane - w czym problem?
niepowtarzalna powiadasz....
"kobiety są jak wódka - mają różne etykiety, ale oferują te same smutki i
rozkosze" [ Salman Rushdie ]




Temat: Facet - 27 lat na karku i same porażki sercowe.
Wódka jest żółta, etykieta brązowa - Niemiroff
dobrze zmrożona



Temat: dlaczego Dana dziwi sie antysemityzmowi mlodych???
mylisz sie Danus,popytaj znajomych,ta wodka naprawde koszerny Baczewski sie nazywala,nawet taki smieszny rabin byl na etykiecie i z podpisem hebrajskim.Czego to sie nie robi dla keszu.I mysmy ja uzywali,ale z rynku zniknela.
Nie sadzilem,ze to cos zdroznego,teraz ty dalas mi do myslenia...



Temat: Nieźle Krakus kombinuje...
To bylo do przewidzenia. Odkad wcisnal sie na rynek wodek (dla zmylenia na
etykiecie ujmujac .mp) drugi krok zrobil w kierunku "zakaski" ;-)




Temat: Czy ktoś był kiedyś w Sieradzu?
Leslaw - nie gadaj, że sieradzka wódka jest najgorsza. Owszem , ta o
nazwie 'Sieradzka' - fakt- taniocha i pomyje, ale piłeś kiedyś 'ViPa' lub
urbanową 'NIE' (z uszami Urbana na etykiecie) ;-)) ? Są calkiem calkiem, choć
chyba juz ich nie produkują;-(




Temat: Szanujmy wspomnienia.
Wino Górnicze naprawdę bylo dobre. A pamiętasz Gargamel wino :Mistella
i 'Lakrima"Gdzies ostatnio widzialem te wina ,Smakowaly jak dawniej. Ostatni
pokazała sie wodka "Orzechówka" z taką samą etykietą i smakiem jak dwniej i
smakuje bardzo z Coca Colą/tez dobrze/. Spróbuj!



Temat: Izraelski odwet na Zachodnim Brzegu
A po co tobie jeszcze jedna etykieta ?,,, Ta na
pollitrze ci nie wystarczy ?... Ale ty i bez wodki bredzisz.



Temat: Co na prezent z okazji obrony pracy mgr?
Ja dostałam m.in. butelkę wódki Absolwent i na etykiecie dopisana była data
mojej obrony



Temat: Tsunami- 650 Euro milionow z Niemiec
Wiesz Ramon, dziwny jestes. Widac nie masz etykiety zastepczej.

Pozdrowienia

PS. Moze nam ktos przypomni swoje gleboko humanitarne zainetresownie pt. "Skad
wodka w Iraku" ??



Temat: Drink Dzięcioł
Łączenie napojów typu Red B. z alkoholem nie jest wskazane ze względów
zdrowotnych, o czym z resztą informuje producent na etykiecie. Radzę stosować
się do zaleceń producenta, bez względu na walory smakowe połączenia z wódką.



Temat: Żołądkowa Gorzka Menthol
wczoraj sprobowalam "wodki gorzkiej zoladkowej z mieta"-jak glosi napis na
etykiecie i niestety-jestem na nie;)
dla mnie smak taki,jakby ktos do zwyklej zoladkowej zlosliwie dolal kropli
mietowych,ewntualnie mietowego plynu do mycia naczyn;)zostane wiec przy
tradycyjnym smaku:)



Temat: Co to za alkohol??
Co to za alkohol??
Na etykiecie pisze „Imperator Furmanská slivka „ wydaje mi się, że jest to wódka, ale pewności nie mam. Może ktoś wie co to za rodzaj alkoholu??



Temat: <><>< Unijne definicje ><><
<><>< Unijne definicje ><><
Co to jest C2H5OH??? Po nasemu gorzołka, mocniejso to bimber, samogon,
wodka, "krzakówka". Cy to syćko jedno wg norm unijnyk? Haaaaj! Nydyć sie
douccie, bo niepeć, trza nom wiedzieć co pijycie i skąd i z cego... pod
nazwom: w ó d k a , hehe. No, wiycie, wiycie, jak by my nie wiedzieli
dotela, co pijymy i z cego, bajako. A oni sie syćka fórt ino konsultujom
i biydoki bure nie wiedzom co przy zgryzturbacyji pijom, dobre, he?
Pewnie jesce za to udki bierom... Noba jak!

"Wódka powinna być napojem produkowanym wyłącznie ze zbóż i ziemniaków -
uważa Krajowa Rada Przetwórstwa Spirytusu i domaga się zawężenia propozycji
unijnej definicji wódki, która dopuszcza stosowanie przy jej produkcji
wszelkich surowców rolniczych.
Prezes Rady Waldemar Rudnik podkreśla, że przyjęty w grudniu 2005 r. przez
Komisję Europejską projekt rozporządzenia w sprawie definicji, opisu,
prezentacji i etykietowania napojów spirytusowych narusza interesy polskiego
rolnictwa oraz przemysłu spirytusowego.

KRPS, po konsultacjach z polskimi producentami oraz z przedstawicielami
przemysłów spirytusowych Danii, Estonii, Finlandii, Litwy, Łotwy i Szwecji,
wypracowała propozycję definicji wódki.
Ma to być napój spirytusowy wytwarzany z zacieru zbożowego lub ziemniaczanego
w procesie fermentacji drożdżami, destylowany lub ratyfikowany do mocy co
najmniej 96 proc.
Leszek Wiwała z KRPS wyjaśnił, że Komisja Europejska zaproponowała, by na
etykiecie wódki zamieszczane były informacje o surowcu użytym do produkcji.
Jednak ta propozycja nie w pełni zadowala polskich producentów.
Jego zdaniem, zgoda KE na produkcję wódki z innych surowców może w
perspektywie kilkunastu najbliższych lat spowodować masowy napływ taniej
wódki spoza UE, co zagraża branży spirytusowej. - Nie mamy nic przeciwko
temu, żeby był produkowany alkohol z innych surowców, ale nie może być on
nazywany wódką - dodał Wiwała.
Poinformował, że trwają konsultacje w sprawie ostatecznego brzmienia
projektu. Zanim nowe rozporządzenie wejdzie w życie, wymaga jeszcze zgody
Rady UE (rządów państw członkowskich) oraz Parlamentu Europejskiego.
Zmiana projektu definicji KE jest jeszcze możliwa, ale wymaga wsparcia ze
strony polskiego rządu i eurodeputowanych.(oprac. ece)"




Temat: sklep weselny
Witam,

jestem właścicielem wspomnianego sklepu.

Nie jest moim zamiarem rozpoczynanie tutaj jakiejkolwiek polemiki , ale uważam
powyższą wypowiedź za nieco mijająca się z prawdą, szczególnie część dotyczącą cen.
Proszę sobie to jeszcze raz na spokojnie sprawdzić, wliczając koszty wysyłki -
nie sądzę aby znalazła Pani 1 artykuł "2 razy droższy niż na allegro"
Spokojnie mogę stwierdzić, iż wiele artykułów mamy w cenach takich jak na
allegro (etykiety na wódkę -11pln/50 szt, balony - belgijskie - 10" od 14,50/100
szt!!!, zaproszenia),
a znaczną większość w cenach porównywalnych lub niższych niż te na allegro
powiększone o koszty wysyłki (wszystkie wspomniane powyżej oraz np.podziękowania
dla rodziców - księga A4 40pln/szt, kieliszki toastowe - wódka 10pln lub 14pln
za komplet, szampan 22pln lub 35pln za komplet, tablice rejestracyjne - 5pln) I
wszystko to w punkcie w centrum miasta - dla wygody klientów.

Zaproszenia - fakt ceny wahają się od 1pln do 10,80 za szt(zaproszenia ręcznie
robione z papieru z drobinkami złota!!!). Czy uważa Pani, że byłoby lepiej
gdybyśmy oferowali tylko tanie zaproszenia, kosztem oferty? Obecnie w ofercie
mamy ok 400 wzorów - do wyboru do koloru. W każdym przypadku ceny producenta!!!

Co do asortymentu, chętnie posłucham podpowiedzi.

W końcu sklep jest przede wszystkim dla klienta i jego potrzeb, chociaż końcówka
Pani wypowiedzi "...za bzdurne ozdoby na butelki czy kieliszki lub inne
pierdoły..." świadczy, iż nie jest Pani szczególnie zainteresowana tego typu
produktami...

pozdrawiam,
Łukasz Figzał
fontannaczekolady@wp.pl



Temat: Unijna debata nad definicją wódki;)
Unijna debata nad definicją wódki;)

UE: nie zgadzamy się z unijną definicją wódki

PAP 20-02-2006, ostatnia aktualizacja 20-02-2006 16:59

Siedem krajów, w tym Polska, sprzeciwia się nowemu unijnemu rozporządzeniu,
które przewiduje, że wódką będzie można nazywać w Unii Europejskiej alkohol
destylowany, wytwarzany nie tylko z ziemniaków czy zboża, ale także np. z
winogron czy buraków cukrowych.

Siedem krajów: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Dania i Szwecja nie
zgadzają się na tak szeroką definicję wódki - poinformowały w poniedziałek PAP
źródła dyplomatyczne jednego z tych krajów.

Siódemka przekonuje, że wódką powinno się nazywać tylko i wyłącznie
tradycyjnie produkowany alkohol destylowany ze zboża i ziemniaków. Wciąż nie
mają one jednak wystarczającej mniejszości, by zablokować przyjęcie szerokiej
definicji wódki.

W Brukseli obywa się w poniedziałek pierwsza debata ministrów rolnictwa państw
UE na temat zaproponowanego w grudniu przez Komisję Europejską rozporządzenia
o napojach spirytusowych.

Przewiduje ono, że napis "wódka" będzie mógł znaleźć się na etykiecie butelki
z każdym alkoholem destylowanym, wytwarzanym w sposób tradycyjny. Dopiero
poniżej, małym drukiem (nie mniejszym jednak niż jedna trzecia czcionki użytej
przy napisie wódka) konieczne będzie sprecyzowanie, z jakiego produktu rolnego
alkohol został wykonany (np. z ziemniaków czy winogron).

Polskie ministerstwo rolnictwa przekonywało w grudniu, że alkohol etylowy
rolniczy (spirytus) można wytwarzać praktycznie z każdego produktu rolnego,
nawet odpadów. Tłumaczono, że może to prowadzić do sytuacji, że producenci
wódki będą chcieli nabywać tańszy spirytus, nie zważając na to, z czego jest
on wyprodukowany. To może prowadzić do obniżenia jakości wódek oraz spadku
renomy producentów wódek, zawdzięczanej kilkudziesięcioletniej działalności.

Decyzja w sprawie rozporządzenia o alkoholach spirytusowych spodziewana jest
nie wcześniej niż za miesiąc. "Siódemka" będzie starała się w tym czasie
przekonać inne kraje, w tym Czechów i Węgrów do poparcia jej stanowiska.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3173777.html
Ot i problem!
Od wódki europosłowie rozum krótki;)za mocka nie degustujcie,bo naprawdę coś
wymyślicie:)




Temat: Definicja wódki
Definicja wódki
"Siedem krajów, w tym Polska, sprzeciwia się nowemu unijnemu rozporządzeniu,
które przewiduje, że wódką będzie można nazywać w Unii Europejskiej alkohol
destylowany, wytwarzany nie tylko z ziemniaków czy zboża, ale także np. z
winogron czy buraków cukrowych.

Siedem krajów: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Dania i Szwecja nie
zgadzają się na tak szeroką definicję wódki - poinformowały w poniedziałek
PAP źródła dyplomatyczne jednego z tych krajów.

Siódemka przekonuje, że wódką powinno się nazywać tylko i wyłącznie
tradycyjnie produkowany alkohol destylowany ze zboża i ziemniaków. Wciąż nie
mają one jednak wystarczającej mniejszości, by zablokować przyjęcie szerokiej
definicji wódki.

W Brukseli obywa się w poniedziałek pierwsza debata ministrów rolnictwa
państw UE na temat zaproponowanego w grudniu przez Komisję Europejską
rozporządzenia o napojach spirytusowych.

Przewiduje ono, że napis "wódka" będzie mógł znaleźć się na etykiecie butelki
z każdym alkoholem destylowanym, wytwarzanym w sposób tradycyjny. Dopiero
poniżej, małym drukiem (nie mniejszym jednak niż jedna trzecia czcionki
użytej przy napisie wódka) konieczne będzie sprecyzowanie, z jakiego produktu
rolnego alkohol został wykonany (np. z ziemniaków czy winogron).

Polskie ministerstwo rolnictwa przekonywało w grudniu, że alkohol etylowy
rolniczy (spirytus) można wytwarzać praktycznie z każdego produktu rolnego,
nawet odpadów. Tłumaczono, że może to prowadzić do sytuacji, że producenci
wódki będą chcieli nabywać tańszy spirytus, nie zważając na to, z czego jest
on wyprodukowany. To może prowadzić do obniżenia jakości wódek oraz spadku
renomy producentów wódek, zawdzięczanej kilkudziesięcioletniej działalności.

Decyzja w sprawie rozporządzenia o alkoholach spirytusowych spodziewana jest
nie wcześniej niż za miesiąc. "Siódemka" będzie starała się w tym czasie
przekonać inne kraje, w tym Czechów i Węgrów do poparcia jej stanowiska."

Trochę sztuczny problem.
Ważne aby w dekiel waliło ;-)
A jak będzie niedobra to konsumenci nie będą kupować.



Temat: Wódka tylko ze zboża i ziemniaków
UE: nie zgadzamy się z unijną definicją wódki
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3173777.html

Siedem krajów, w tym Polska, sprzeciwia się nowemu unijnemu rozporządzeniu,
które przewiduje, że wódką będzie można nazywać w Unii Europejskiej alkohol
destylowany, wytwarzany nie tylko z ziemniaków czy zboża, ale także np. z
winogron czy buraków cukrowych.

Siedem krajów: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Dania i Szwecja nie
zgadzają się na tak szeroką definicję wódki - poinformowały w poniedziałek PAP
źródła dyplomatyczne jednego z tych krajów.

Siódemka przekonuje, że wódką powinno się nazywać tylko i wyłącznie tradycyjnie
produkowany alkohol destylowany ze zboża i ziemniaków. Wciąż nie mają one jednak
wystarczającej mniejszości, by zablokować przyjęcie szerokiej definicji wódki.

W Brukseli obywa się w poniedziałek pierwsza debata ministrów rolnictwa państw
UE na temat zaproponowanego w grudniu przez Komisję Europejską rozporządzenia o
napojach spirytusowych.

Przewiduje ono, że napis "wódka" będzie mógł znaleźć się na etykiecie butelki z
każdym alkoholem destylowanym, wytwarzanym w sposób tradycyjny. Dopiero poniżej,
małym drukiem (nie mniejszym jednak niż jedna trzecia czcionki użytej przy
napisie wódka) konieczne będzie sprecyzowanie, z jakiego produktu rolnego
alkohol został wykonany (np. z ziemniaków czy winogron).

Polskie ministerstwo rolnictwa przekonywało w grudniu, że alkohol etylowy
rolniczy (spirytus) można wytwarzać praktycznie z każdego produktu rolnego,
nawet odpadów. Tłumaczono, że może to prowadzić do sytuacji, że producenci wódki
będą chcieli nabywać tańszy spirytus, nie zważając na to, z czego jest on
wyprodukowany. To może prowadzić do obniżenia jakości wódek oraz spadku renomy
producentów wódek, zawdzięczanej kilkudziesięcioletniej działalności.

Decyzja w sprawie rozporządzenia o alkoholach spirytusowych spodziewana jest nie
wcześniej niż za miesiąc. "Siódemka" będzie starała się w tym czasie przekonać
inne kraje, w tym Czechów i Węgrów do poparcia jej stanowiska.




Temat: Starka a sprawa szczecińska
Starka a sprawa szczecińska
Herb naszego miasta na etykiecie szczecińskiej wódki Starki. Wreszcie ktoś
pomyślał.

Zachodniopomorska Regionalna Organizacja Turystyczna opracowała program
promocji regionalnych marek. Jeżeli ktoś czytał te wypociny albo raczej
oglądał tę prezentację - to wie, że zaliczyła do tych marek: pola golfowe,
stadniny koni (turystykę konną), pojezierza (turystykę wodną) i coś tam
jeszcze. Kosmiczne poplątanie. Komuś się pomyliły zasoby z produktami, które
mogą powstać na ich bazie. I dlaczego tylko turystyka? Ale dobra, weźmy rzecz
realnie: golf to ciekawy sport i mając w regionie 14 pól golfowych można
wykreować Zachodniopomorskie na zagłębie golfowe. Ale w tej chwili mamy w
regionie czynnych pól chyba tylko trzy. Resztę trza zbudować. Ciekawe, ile
lat to będzie trwało.

Tymczasem zachodniopomorskie i sam Szczecin ma masę produktów o ustalonej
marce, doskonale znanej w Polsce i zagranicą, które należy tylko objąć
opieką, nadać im regionalnego charakteru, obudować symbolami, strategicznie
wykorzystać w promocji. Umieszczenie herbu Szczecina na etykiecie Starki to
wreszcie jakiś pomysł. Szkoda tylko, że tak późno i szkoda, że nie idzie za
tym jakiś szerszy program promocji Szczecina. Tak się składa, że mamy w
mieście i regionie cały szereg unikalnych na skalę polską i europejską
produktów, instytucji, rzeczy, wydarzeń, idei itp., o których nawet nie
wiemy. Przecież nikt dotąd nie podjął się zebrania informacji o możliwościach
promocyjnych Szczecina i regionu. Każdy twierdzi tylko, że są duże. Tak jak
każdy politykier w tym mieście uważa, że Szczecin jest miastem wielkich
możliwości, region jest genialnie położony geopolitycznie, ma wspaniałą
historię, jest pełen bogactw naturalnych itd. Słuchamy tego od lat; działań
zero.

Cieszy mnie ta starka. To konkret. Nie jakiś konkurs na hasło, logo, pluszowy
Gryfik, czy inne badziewie, które trzeba wypromować, żeby cokolwiek
komukolwiek mówiło. To solidna marka, która powinna się całemu światu
kojarzyć ze Szczecinem. Nie można na tym poprzestać. Paradoksalnie, trzeba
teraz wypromować fakt wstawienia na etykietę starki herbu Szczecina wśród
szczecińskich środowisk. Niech nie wstydzą się sami sygnować swoich
produktów, działań i wydarzeń herbem miasta. O ile, rzecz jasna, ich
działalność przyda temu miastu splendoru.

pismak_logowany@gazeta.pl



Temat: Czy Polmos Lublin dojdzie do 40
My tu sobie zarabiamy a tam ludzie wódkę piją...
A jednak ktoś to dziadostwo pije.
W czasach przed moją abstynęcją, żołądkowa należała do ulubionych trunków moich
znajomych, a i sam byłem jej gorącym zwolennikiem. Co ciekawe, trunek nad
wyraz integracyjny, bowiem z równym skutkiem spożywany zarówno przez białe
kołnierzyki jak i zwykłych pijaczy wódki. (ci od nalania kieliszka chleba).
Niezmienna jakościowo (swego czasu najlepsza WŻG pochodziła z Zielonej Góry,
ale to przeszłość). Stoi ciągle na wysokiej półce i ma wiernych konsumentów. O
kilometry od balsamów - przeznaczonych raczej do konsumpcji bramowej. Niestety
różnica w cenie odbija się na jakośći. Czeka na odkrycie przez szeroką Europę.
Kiedyś irlandczycy wywołali modę na trunek "irish Mist" którego producent kilka
lat później wprowadził na rynek "baileys Irish cream"... Polak potrafi. ? oby.
Jacku. Wspominałeś wielokrotną konsumpcję sztandarowego produktu omawianej tu
spółki - wiec albo lubisz wielokrotnie się dręczyć paskudztwami - albo się
strułeś balsamem i bredzisz. Proponuję WŻG on the rocks. Próbowałeś? Polecam.
Można dodać limonkę.
Żołądkową niekoniecznie się pije z gwinta w bramie, czy też z plastika na
ławce, choć ewentualne badania marketingowe wykazałyby z pewnością dominację
rustykalnego sposobu konsumpcji tej ziołowej nalewki. Ostatnio widziałem
dyrektora sąsiadującej z moim domem podstawówki ja spożywał tę "herbatkę" przed
rozpoczęciem dnia, w samochodzie... A może w tej bytelce była faktycznie
herbata?) Mogłby przynajmniej odkleić etykietę..

Na marginesie: jaki widzisz (na czuja) zasięg wzrostów? Mój stop posuwa się w
bezpiecznej odległości za minimum dziennym. Jeśli nerwy mi wytrzymają to stopa
będę przybliżał jeśli kurs przekroczy 42.
n'a zdrowie.



Temat: 2 pytania na temat win
No jeszcze 2 slowa do spol'a
spol napisał:
>
> Najlepiej przy pomocy jakiejś ustawy albo dyrektywy - natychmiastowy i trwały
> skutek gwarantowany.

ŚMIESZNE... POCZEKAJ, ZARAZ SIĘ ZACZNĘ ŚMIAĆ...
Chodzi o zmiane podejscia tego narodu do niektorych kwestii. Jendak UPARTYM
BARDZO - wino to produkt produkcji alkoholowej winogron. vin de fruits - to nic
innego jak zaakcentowanie braku wodki i wielkie uogolnienie. Wybacz, jesli moj
radykalizm cie tak razi.

> > Oczywiscie taka akademicka dyskusja nie do konca ma sens - zdaje sobie z
> tego
> > sprawe - ale w moim slowniku wino to napoj alkoholowy z sfermentowanych
> > winogron. I nic poza tym.
>
> Masz zatem mocno niedoskonały słownik. Wpisz sobie w google "fruit wine"
> albo "vin de fruits" i poszperaj w wynikach. Z ciekawszych informacji, które
> znalazłem, wynika, że np. w 1997 r. w Europie, zwłaszcza północnej,
> wyprodukowano 64,3 mln litrów win owocowych, z czego 40 mln litrów w
Niemczech.
>
> Przykład można zobaczyć tu Trochę źle widać, ale na
> etykiecie jest bez wątpienia napisane "Vin de framboise". Ale widać
Szwajcarzy,
>
> Niemcy czy Belgowie to też ciemnogród...
>
> > Niech mi nikt nie odbierze tego jako przytyk, po prostu dosadnie chce
> > zaakcentowac ze nalezy prawidlowo zaznaczac roznice.
>
> Prawidłowo, czyli wg. Twojego widzimisię? Jeśli chcesz kogoś instruować,
> najpierw sprawdź czy przystaje ono do rzeczywistości. I to akurat potraktuj
> jako przytyk.

NIE WG MOJEGO WIDZIMISIE. TAK WIDZISIE PARU OSOBOM OPROCZ MNIE. TO JEST WINNY
RADYKALIZM. TO WYJEDZ JESZCZE Z DOSLADZANIEM WINA W KIELISZKU, A ZWATPIE W TO
FORUM (KTOS JUZ O DOSALADZANIU WSPOMNIAL W TYM TYGODNIU, WCIAZ NIE MOGE WYJSC Z
SZOKU).




Temat: Co za burdel się tu zrobił.......
Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

> Niepotrzebnie widzę wtryniłem się między wódkę a zagrychę - przepraszam
> wszystkich urażonych. Więcej nie będę się odnosić do czyichkolwiek wypowiedzi
> na temat czyjejkolwiek sukowatości, bo jeszcze na chama wyjdę.
zbędne....
>
> Do Canis Lupus Lupus L.: widzę, że Jaśnie Pan lubuje się w pełnej
tytulaturze.
> Postaram się na przyszłość przestrzegać etykiety...
> "Wadera alfa" - to ciekawe, ale jeszcze nie spotkałem się z takim
określeniem.
> Myślałem dotychczas, że wadera to jest wilcza suka alfa, czyli
jedyna "płodna"
> samica w stadzie (watasze). No cóż...
Mozesz jasniepana w d... pocałowac ze swoją ironią, ale gratulacje poczytałes i
wiesz więcej, popełniłem ten sam błąd że użyłem niedookreslenia. Wadera w
znaczeniu wilczyca, a alfa żeby wiadomo było ze nie każda wilczyca, ale nie
użyłem zwrotu wadera alfa. Nie pisz ze nie spotkałeś sie z takim określeniem,
bo na temat wilkow miałes wcześniej mgliste pojecie wiec nie spotkałes sie z
zadnym okresleniem.
> Jeszcze raz przepraszam Szarego Wilka, syna McGrey'a i wnuka McGrey'a z klanu
> McGrey'ów za moją chamską wypowiedź. Pewnie jako Forumowy "starogwardzista"
> miał pełne prawo napisać, co napisał...
A od rodziny wara:-))))))))))
A starogwardzista jestem ale tylko w oczach innych ...sa starsi:-)))))))
>
> Tylko czy naprawdę musimy urządzać sobie osobiste wycieczki na Forum? Można
> przecież komuś napisać dyskretnie w mailu, że się jego/jej nie lubi.
>
>
> Przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Ależ nikt sie nie gniewa.....jeśli uraziłem to tez przepraszam.
>
> Powigilijny Szalony Kucharz

A ja ciągle:




Temat: Goscie na weekend a tu brak czasu i kasy :-/
Kreolcia idź do sklepu i kup pomidory krojone z czosnkiem Valfrutty. Na etykiecie jest przepis na Zupę ognistą. Po prostu go wykorzystaj. To jest PRZEpyszne, a faceci to uwielbiają ! To jest taka bardzo zawiesista jednogarnkowa potrawa. Niezwykle sycąca. Niestety trochę pracochonna, ale nie więcej niż leczo no i możesz ją przygotować dzień wcześniej - przegryziona jest lepsza.
Do wódki - wspaniała, a na kaca jeszcze lepsza. U nas goście jadali ją po imprezach nawet na śniadanie Oczywiście ja na kacu wolała bym żurek
Na śniadanie jak to faceci to wielka jajówa z cebulą albo grzybkami będzie najsmaczniejsza. Po co masz od rana przy garach stać.

Za to jak chcesz coś mega szybkiego i mega taniego, a pyszniastego to kup pierś z kury, poporcjuj jak chcesz - im większe kawałki tym lepiej (i mniej roboty), zasyp 2 torebkami zupy cebulowej Knorra, zalej duużą śmietaną i do piekarnika. To jest tak pyszne, że szok (no akurat ja nie lubię, ale nie znam drugiej takiej osoby), a tanie, szybkie i robi się samo. A wygląda na talerzu na very skomplikowane. Ja podaję z ryżem na sypko.
Co tam jeszcze.. kurę w sosie cytrynowym. Gotujesz rosół, wyjmujesz kurę, zalewasz białym sosem (może być Knorr) - sos możesz zrobić na bazie rosołu, ale wtedy rosół nie może być zbyt osolony. Do sosu wciskasz wyciśniętą cytrynę, cukier puder i namoczone wcześniej rodzynki. Wykwintnie wygląda, a tanie jak.. rosół i szybkie jak błyskawica. Ja podaję z białym ryżem. A mięsko inside.. mogą być pałki z kury, może być poporcjowana pierś. Whatever
na szybko TO miprzyszło do głowy
a-cha: jak już byś gotowała ten rosół to koniecznie zrób galaretę - do kanapek, do wódeczki, mniam. Wsadź do niej ugotowane na twardo ipokrojone jajko, dorzuć natki,plaster cytryny, trochę groszku czy kukurydzy to się uwykwintni "wyglądowo" he he he



Temat: prosze o sugestie...
Co konkretnie poleciłbym na miły wieczór
Ja Ci poradzę zdecydowanie prostsze i praktyczniejsze rozwiązanie. Kup wino
tzw. beczkowe, starzone w dębie. Są to czerwone wina wytrawne, nie
są "cierpkie", ale mają wyraźny słodki posmak (nie pochodzący od cukru) i mogą
być bardzo dobrym wstępem dla nieobeznanych z winami. Czerwonych win słodkich
lub półsłodkich zdecydowanie nie polecam, bo są trunki na ogół bardzo niskiej
jakości, po prostu słodzone cukrem jak herbata (z bardzo nielicznymi i raczej
trudnymi do kupienia w Polsce wyjątkami). Być może od picia takich napojów
wytworzył się przesąd, że po winie boli głowa.
Moi poprzednicy polecali Ci tokaje aszu (białe, niektóre bardzo drogie i raczej
nienadające się do potraw) albo sauternes (biale, trudne do dostania w Polsce,
lepsze wersje są kosmicznie drogie, a tych tańszych, tzn. za 100 zł, lepiej nie
brać do ust), albo merlot, bez sprecyzowania o co konkretnie chodzi (a są np.
tysiące rodzajów merlota, różniące się od siebie jak niebo od ziemi :-)
Polecę Ci konkretne wina, dobrze mi znane i możliwe do dostania za rozsądne
pieniądze w Polsce. Szukaj ich w dużych delikatesach albo w dobrych sklepach
specjalistycznych z winem, raczej nie ma ich w supermarketach (nie znam
niestety konkretnych sklepów z winem we Wrocławiu). Oto one:
-2003 Quinta de Bons-Ventos, Estremadura, Portugalia. 30 zł (genialne za tę
cenę!)
-1999 (nie 2000) Senorio de Los Llanos Reserva, Valdepenas, Hiszpania, ok. 35 zł
-2001 Chateau Saint Didier-Parnac, eleve en futs de chene, Cahors, Francja, ok.
40 zł
Powyższe polecam w szczególności ze względu na jakość i cenę. Ale świetne na
taką okazję mogą być też nieco poważniejsze wina:
-2001 Quinta da Alorna Reserva (granatowa etykieta), Ribatejo, Portugalia, 47 zł
-2000 Casa da Alorna Ribatejo, Portugalia, 69 zł (super!)
-1996 Real Irache Gran Reserva, Nawarra, Hiszpania, 64 zł

A jeżeli możesz wydac 130 zł to polecam:
-2001 Tinto Pesquera Crianza, Ribera del Duera, Hiszpania (rewelacja, jedno z
największych win Hiszpanii, ulubione wino mojej Ewy)

Nie radzę kupować porto i win z Nowego Świata (Chile, Argentyna, USA, RPA,
Australia), bo większość z nich ma za dużo alkoholu i smakują czasem jak...
wódka. Po wypiciu jednej trzeciej butelki Twoja pani może być zmęczona i senna,
a chyba nie o to chodzi :)

Pozdrawiam i zyczę miłego spotkania
Paweł




Temat: Koniak i Brandy - czym sie roznia ?
wyjasnienie
Alkoholowe destylaty winne - jeszcze do niedawna używano powszechnie nazwy "wódka z wina" lub koniak dla określenia napojów alkoholowych otrzymywanych przez destylację wina gronowego. Jednak nazwa koniak jest chroniona prawnie przez Francuzów i poprawnie tę grupę alkoholi określa się według norm obowiązujących w krajach Wspólnoty Europejskiej jako weinbrand (w Niemczech), winiak lub brandy.

Winiaki - otrzymywane są z odleżakowanych destylatów winnych, z ewentualnym dodatkiem mieszanek zapachowo-smakowych. Jako domieszki mogą być stosowane: wino gronowe typu południowego, nalewy na rodzynki, figi, oliwki suszone, łupiny migdałowe oraz nalew na wióry dębowe, najlepiej z dębu francuskiego. Winiaki są produkowane w różnych krajach pod różnymi nazwami, jak brandy, Viniak, Weibrand, Conac. Sposób produkcji winiaków jest podobny do otrzymywania koniaków, niekiedy z pewnymi zmianami. W Polsce winiaki są produkowane z importowanych destylatów winnych.

Koniak (Cognac) - jest to najsłynniejszy winiak o zawartości 40 % objętoci alkoholu. Aby mieć prawo do używania nazwy koniak, winiak musi być wyprodukowany z odpowiedniej odmiany białych winogron uprawianych w regionie Cherente leżącym wokół miasta Cognac w południowo-zachodniej Francji. Produkcja koniaku jest prowadzona zgodnie z długoletnią tradycją. Koniak zawsze musi być co najmniej dwukrotnie destylowany. Następnie przechowuje się go przez minimum dwa lata w dębowych beczkach. W czasie leżenia, zwanym też okresem starzenia, nabiera charakterystycznego ciemno - brązowego koloru. Jakość koniaku określana jest przez prawnie uregulowane oznaczenia na etykiecie. Trzy gwiazdki lub V.S. oznacza, że koniak przeleżał co najmniej dwa lata. V.S.O.P. (very superior old pale - wyborowy, bardzo stary, o jasnej barwie), Vieux, V.O. i Réserve oznacza co najmniej cztery lata, a V.V.S.O.P. i Grande Réserve - pięć lat leżakowania. Extra, Napoléon, X.O. Trés Vieux i Vieille Réserve oznacza, że proces starzenia w beczkach dębo - wych trwał od sześciu do dziesięciu lat.

ps. ouk - dobiles mnie tym jabolem ;/




Temat: etykiety na wódke i takie tam
przeczytałam wszystko co napisałes i nie wiem czy to jest jakas próba obsmiania
mnie, tylko w bardziej zakamuflowany sposób???? troche nie czuje intencji tego
postu i to w dodatku wysłanego az 2 razy.

ad punktu 1: wydaje mi sie, ze jednak kazdy w dniu slubu chce pochwalic sie
swoim szczesciem i chce żeby inni widzieli jak wyglada. w przeciwnym razie slub
brałby tylko w towarzystwie świadków, rodziców i ewentualnie rodzenstwa. taki
slub przeciez równiez byłby wazny. ale nie, ludzie nawet jak robia małe wesele,
to do koscioła spraszaja każdego kogo znają.
druga rzecz, po co tyle kasy wydawac na suknie slubna?? przecież mozna pójść w
białej marynarce i spódniczce, prawda??? ale panny młode tygodniami biegaja po
salonach sukien slubnych, wydaja astronomiczne sumy, po co pytam??

ad. 2 co do etykiet na wódke, to nawet nie zastanawiałam sie dlaczego kiedyś
naklejało sie te nalepki. ja je naklejam po to, zeby było widac, ze to jednak
wódka kupiona specjalnie na to wesele, a goscie, którzy z róznych wzgledów nie
beda pili na weselu dostana flaszke ze soba. i bedzie widac, ze to flaszka
przywieziona z wesela a nie kupiona gdzies po drodze

ad 3. zgadzam sie, ze moga bys oczepiny i oczepiny. sama nie lubie zabaw z
jajkiem, gmeraniem pod spódnicą czy macaniem po kolanach. i jeżeli jestem na
weselu gdzie takie zabawy sa, to mimo ze nie biore w nich udziału to z
ciekawoscia patrze jak inni sie bawia i nigdy nikogo nie obgadałam ani nie
skrytykowałam, ze chciał taka forme zabawy.
ale ludzie, co złego jest w rzucaniu welonem czy mucha???? przeciez taka zabawa
nikogo nie obraza, nie jest wulgarna ani w żaden sposób niestosowna.

zauwazyłam, ze ludzie z jakiś dziwnych wzgledów bardzo chca pokazac jakie ich
wesele bedzie eleganckie, wytworne i z klasa. czyżby to jakies kompleksy??
no ale niektórzy beda mieli bardzo wytwornych gosci wiec jak w takim
towarzystwie mozna nakleic nalepki na wódke czy tanczyc przy disco polo???
czyzby to ich obrażało w jakis sposób??
a tak na marginesie, jak dzieli sie gosci na tych wytwornych i tych
niewytwornych?? zapewne to kwestia zasobnoscie portfela.
ale bogaci ludzie (bo miałam ten niebywały zaszczyt bawic sie na weselu u
tak wytwornej pary młodej) tez potrafia sie doskonale bawic przy tej mniej
ambiten muzyce i nie krecic nosem, ze goscie bawia sie inaczej niz oni by
chceili.

wszystko co zawsze kojarzyło sie z "elementami" slubnymi teraz nazywane jest
kiczem, tandeta, wiocha itd.. ja oczywiście nie mówie o tym, ze jak wesele to
wszyscy wujkowie musza sie tak nachlac, zeby wpadac pod stół (ale tak moze byc
na weselu zarówno z tymi jakze eleganckimi dodatkami, jak i tymi tandetnymi). i
nie rozumiem czemu te elementy nadaja smaczku "wiejskiego" czy "lat temu
parenascie"????
skoro jestesmy tak "do przodu" to po co bawic sie w wysyłanie zaproszen??
przeciez tak było kiedys, teraz może lepiej wysłac smsa czy meila, bedzie to
bardziej na czasie i napewno taniej. po co martwic sie o dobre jedzenie -
zamówmy hamburgery z Mac Donaldsa czy pizze z Pizzy Hut.

I na koniec. Prawde mówiac kompletnie mi to "wisi" co ktos na forum nazwie
kiczem a co nie. Nigdy nie pytałam na forum o rade czy decydowac sie na
etykiety na wódke czy nie, czy kupowac tablice do samochodu czy nie, nie
poddawałam ocenie sukni która planuje kupic itp. w kazdej kwestii mam wyrobione
zdanie i robie tak zebym to ja była zadowolona a moi goscie dobrze sie bawili.
zdanie kogos w wirtualnej rzeczywistosci jest dla mnie niewiele warte.

u mnie beda wszystkie elementy tej całej tandety, łacznie z muzyka disco polo i
podziekowaniami dla rodziców (no a to przecież jest obciach na maksa) i wiem,
ze napewno ktos mnie obgada i wytknie mi co mu sie niepodobało. ale nie dogodzi
sie kazdemu. wiem jednak, ze wiekszość moich goście (dodam, ze nie sa to jacys
niewykształceni ludzie z zabitej dechami dziury) beda sie dobrze bawić i zrobie
wszystko zeby pamietali moje wesele.

to forum sledze od roku i zauwazyłam, ze schodzi ono na psy. coraz czesciej
pojawiaja sie posty w stylu najwieksze obciach weselne, co jest dla mnie jakims
nieporozumieniem. na szczescie ja juz mam wszystko zaplanowane, a nie obchodzi
mnie słuchanie krytyki ekspertów od elegancji i dobrego smaku. wiec znikam z
tego forum troche wczesniej niz planowałam i przenosze sie na inne, którym
teraz zaczynam byc zainteresowana, bo tam rozmawiaja bez wysmiewania i
krytykowania gdy ktos o ta krytyke nie prosi.

no to zmykam i zapewne juz nie do usłyszenia.
pozdrawiam




Temat: To skutki wpuszczenia ORŁA ....wszędzie
To skutki wpuszczenia ORŁA ....wszędzie
Pisałem kiedyś o ustawie o godle i fladze. Z wiadomych względów - aby wpuścić
wojsko ze sztandarami, uświetniać godłem i flagą wszystkie miejsca i
uroczystości - obniżono rangę i znaczenie barw narodowych.... "dozwolone jest
umieszczanie na przedmiotach przeznaczonych do obrotu godła lub barw
Rzeczypospolitej w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej"... I to
ma być III RP? Dla mnie Orzeł i Flaga Narodowa to symbole narodowe podlegajace
specjalnej ochronie. Nie powinny być eksponowane wszędzie i przy każdej
okazji,takiej jak opisana. Dla godła stylizowanego jest miejsce w muzeach,
książkach, uroczystościach o znaczeniu narodowym.

a tu . godło na wódce ????????????

Wódka z wizerunkiem Pałacu Prezydenckiego

Łódzki Polmos wypuścił wódkę "Prezydent Polish" z wizerunkiem Pałacu
Prezydenckiego. Prawnicy Lecha Kaczyńskiego chcieliby przeciwdziałać, ale
proceder jest legalny
- Sprzedaje się głównie ze względu na cenę - mówi sprzedawczyni ze sklepu
firmowego Łódzkich Zakładów Przemysłu Spirytusowego. - Pól litra kosztuje
13.50 zł.
- Nie jest najgorsza, smakiem przypomina Vistulę z lat 80. - mówi 50-letni pan
Janusz, klient sklepu. - Lekko wykrzywia gębę po wypiciu.
Łódzki Polmos przekonuje na stronie internetowej: "Wódka sporządzona na bazie
wysokiej klasy spirytusu i krystalicznie czystej wody z pokładów
czwartorzędowych. Doskonała do bezpośredniego spożycia lub jako składnik
wykwintnych koktajli."
- Pałac na etykiecie pojawił się kilka miesięcy temu - informuje Zdzisław
Siewiera, dyrektor ds. handlowych. Nie chce powiedzieć dlaczego firma
zdecydowała się na ozdobienie butelki symbolami urzędu Prezydenta RP.
"Prezydent Polish" to najtańsza z serii prezydenckich wódek. Na stronie
internetowej Polmosu można podziwiać gorzałki "Prezydent Gold" (15.50 zł w
firmowym sklepiku) oraz "Regnum" (16.60 zł). Na etykiecie tej pierwszej, pod
wizerunkiem Pałacu Namiestnikowskiego widnieje biały orzeł w koronie na
czerwonym tle. Etykietę "Regnum, ozdabiają litery "RP" otoczone
biało-czerwonymi proporcami.
Łódzka fabryka alkoholi należy do skarbu państwa. Paweł Bińczyk, szef
delegatury Ministerstwa Skarbu w Łodzi, jest zaskoczony pytaniem o "Prezydenta".
- Nie piłem tej wódki i jej nie widziałem. Rzeczywiście etykieta niezręczna
jest, ale może jest jakaś w tym ukryta symbolika...
Maciej Łopiński, rzecznik prezydenta RP: - Cała ta historia nam się nie
podoba. Jest zupełnie niestosowna. Na pewno nie dawaliśmy nikomu zgody na
używanie wizerunku Pałacu Namiestnikowskiego. Sprawdzimy, czy są jakieś
okoliczności, które mogłyby nas skłonić do podjęcia kroków prawnych przeciwko
temu.
Prawnicy prezydenta mogą okazać się bezsilni. Zgodnie z nowelizacją ustawy o
godle , barwach i hymnie Rzeczypospolitej z 2004 roku "dozwolone jest
umieszczanie na przedmiotach przeznaczonych do obrotu godła lub barw
Rzeczypospolitej w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej".




Temat: Kupowanie glosow wyborcow za wodke
Kupowanie glosow wyborcow za wodke
Głosy za wódkę
Poniedziałek, 28 października 2002 - 14:29 CET (13:29 GMT)

W Bytomiu były przypadki kupowania głosów za alkohol, twierdzi kandydat na
prezydenta Bytomia Janusz Paczocha. Policja prowadzi dochodzenie.

"W dniu wyborów na bieżąco informowaliśmy policję o tego typu przypadkach,
które - w naszej ocenie - miały miejsce w pobliżu większości lokali
wyborczych. Przygotowujemy w tej sprawie szczegółowy wniosek do prokuratury" -
powiedział w poniedziałek były szef Głównego Urzędu Ceł, Janusz Paczocha,
lider komitetu Porozumienie dla Bytomia.
Twierdzi, że komitet dysponuje dowodami w postaci fotografii osób,
oferujących alkohol za głosowanie na konkretne osoby, zdjęciami i numerami
samochodów, gdzie znajdowała się wódka, a także zeznaniami świadków.

Osoby kupujące głosy miały namawiać do głosowania w wyborach prezydenckich na
obecnego prezydenta miasta Krzysztofa Wójcika (SLD-UP) oraz w wyborach do
rady miejskiej na jego zastępcę Mariana Stajno (Wspólny Bytom).

Według Paczochy, proceder kupowania głosów za alkohol był w Bytomiu
powszechny i bardzo dobrze zorganizowany. Uczestniczyło w nim
kilkudziesięciu "naganiaczy", a organizatorzy akcji dysponowali co najmniej
dziesięcioma samochodami. Osoby głosujące otrzymywały wódkę bezpośrednio z
samochodów po głosowaniu, ale mogły też realizować specjalne talony w
wyznaczonych barach.

"Najpierw sprawdzano dokumenty osoby chcącej głosować i ustalano, z którego
jest okręgu. Potem wręczano jej wizytówkę z nazwiskami osób, które ma
poprzeć. Po głosowaniu głosujący dostawał talony wartości 10 zł; jeden za
głos na Wójcika, drugi na Stajno. W barze dostawał na ten talon alkohol, piwo
lub papierosy. Takich barów było więcej, głównie w dzielnicach Szombierki i
Łagiewniki" - powiedział Paczocha.

Paczocha i Wójcik - według nieoficjalnych informacji z miejskiej komisji
wyborczej - zmierzą się w drugiej turze wyborów prezydenckich. W pierwszej
turze Wójcika poparło ok. 35 proc. wyborców, a Paczochę ponad 28 proc.

Rzecznik bytomskiej policji podinspektor Stanisław Surowiec powiedział, że w
dwóch samochodach wskazanych przez Komitet Porozumienie dla Bytomia
znaleziono butelki alkoholu bez etykiet i znaków akcyzy. W jednym 72 butelki,
w drugim 15. W sumie policja otrzymała siedem zgłoszeń tego typu, ale nie
wszystkie się potwierdziły.

"Prowadzimy w tej sprawie postępowanie. Z całą pewnością zatrzymanym osobom
postawiony będzie zarzut złamania przepisów karno-skarbowych, ponieważ
butelki nie miały znaków akcyzy. Trudno jednak udowodnić, że służyły one do
kupowania głosów" - powiedział.

Potwierdził też, że w bytomskim barze "Tolo" realizowane był talony wartości
10 zł, jednak to, czy klienci baru otrzymywali je w zamian za głosowanie na
wskazaną osobę, jest przedmiotem postępowania. Prawdopodobnie trudno będzie
udowodnić takie przypadki.

Jak powiedział Surowiec, udowodnione przypadki kupowania głosów za alkohol
trafią do sądu grodzkiego z zarzutem złamania ordynacji wyborczej.

Obaj kandydaci - Wójcik i Stajno - stanowczo zaprzeczają, by ich komitety
miały z tym cokolwiek wspólnego.

Według nieoficjalnych informacji, wybory do rady miejskiej Bytomia wygrał
współrządzący dotychczas (wraz z SLD) Wspólny Bytom (19,6 proc.),
przed "Porozumieniem dla Bytomia" Paczochy (18,5 proc.) oraz SLD-UP (18,2
proc.).

em, pap

Ponoc czlonkami niektorych komisji wyborczych byli czlonkowie rodzin
kandydatow. Niektorych wyeliminowano ale czy wszystkich ?
Czy wyniki wyborow samorzadowych sa miarodajne ? Roznego rodzaju kombinacje,
zly system informatyczny..Znowu przy korycie bedziemy mieli ludzi
niekompetentnych, sprzedajnych, byle jakich.




Temat: Warmia na stole czyli powstaje książka kucharsk...
hehehe - mam , mam pół kilo cukru pudru. Sąsiadka miała, ale czy to jest cukier
puder to zaraz sprawdzimy, bo wydaje mi się , ze trzymam w ręku kamień , a nie
cukier. Co tu teraz zrobić ?- już mam pomysł, jeszcze tak niedawno chciałam
szklarzowi dać zarobić , chciałam młoteczkiem szybki w oknach powybijać ;))
Teraz wyżyję sie na skamieniałym cukrze pudrze. Więc tak , bierzemy ten
skamieniały cukier, bierzemy młoteczek i tłuczemy, tłuczemy, tłuczemy i ....
pach, buch - torebka papsierowa trzasła cukier rozbryzgał sia po całej kuchni ,
łoj, kto to wysprząta teraz ?
To była nauczka, byśta drodzy tak nie robzili - podam teraz rychtyczny przepis,
taki byśta sia nie usmolili od tego cukru pudru. Widziecie tą stolnicę , eszcze
jest na stole , widzicie ten wałek, eszcze jest na stole. Teraz owijamy ten
kamienny cukier puder w czystą ściereczkę i delikatnie tłuczemy ten cukier
wałkiem na stolnicy. W ten sposób unikniem wcześniejszego zdarzenia i uchronimy
cukier puder od nagłych wstrząsów i wybuchów papsierowej rorebki. Ale i ta
metoda to babranina, wydaje mi się , że lepiej będzie jak ten kamienny cukier
po prostu zetrzemy na tarce lub jeszcze prościejsza sprawa, zmielimy w maszynce
do mięsa. Metod mamy dużo, którą wybierzecie , każda bedzie dobra, wszak dobre
chęci sia liczą ;)))
Łoł ..... i mamy , mamy spalone pączki, tak sia rozgadałam o cukrze pudrze, że
pączki palą mi sie na piecu. Gdzież ten rozśpiewany Gayjowy ? A może gdzies coś
popija ? Zaraz sprawdzę ;)
;) On
"wódka grzeje
wódka chłodzi
wódka nigdy nie zaszkodzi !"
;) Ona
"Mówisz, żeś jest bez siły
i wszystko ci zwisa ?
Zapewne, żeś mój miły
nie pił rosolisa."

No nie, teraz mamy czorne pączki z białym cukrem pudrem i z różą w środku.
Kolorystyka barw jest doskonała, wszak pączki pieczono od wieków i były
uwieczione najpierw na bialo czarnych łobrazkach, nasze dziś tak wyglądają, ale
smaku nie straciły. Smak ich jest niepowtarzalny, sami spóbujcie jak samkują ?
Pierwszego pączka dedykuję Klyjmensowi i Matyldzie. Gayjowy czy postawisz
jakieś zinko ? Tak sia napsiekłam, że ho, ho, drzazgi leciały wokoło ;))))

A teraz czas na pączka - smacznego :)
Jeszcze chwilkę - woła pączek
Głos zabiera pączek :
Moi drodzy stworzyciele, ktorzy usmażyliście mnie w ten tłuściutki czwarteczek
i za czym mnie strawicie, zmiażdzycie, zmętosicie, a później wydalicie - powiem
Wam jaki jestem.....

"Jestem jak szampan lekki , doskonały.
Jak koniak mocny, jak likier soczysty,
Jak miód w szaleństwie słonecznym dostały
I wyskokowy, jak spirytus czysty.
Królestwo moje na całym jest świecie
I mój alkohol wszystkie pędzą czasy.
Znacząc na sercach, jak na etykiecie,
Gwiazdkami markę 'pączka' pierwszej klasy."

'Oda pączka' przeróbka z Wierzyńskiego
I za zdrowie tych, którzy czują, że najpiękniejszy na świecie w tym dniu jest
właśnie pączek.

Dawno , dawno temu, to były pączki....
No to do potam




Temat: Fortepiany, które mówią "ku..."
Bo niczego zmieć nie możesz.
Bo niczego zmieć nie możesz. Dla nich jesteśmy złodziejami

and_nowak napisał:

> Nie wiem, gdzie bywałeś za granicą (wiele wskazuje, że Aldi Markt i bazarki),

Chcesz tymi prymitywnymi atakami przeciwko mojej osobie coś zmienić w faktach,
które podałem? Dosyć to naiwne.

> Ja bywałem i pracowałem za granicą i to całkiem sporo czasu. Poza
> skupiskami biedy i bezrobotnych gastarbeiterów nigdy nie spotkałem
> się ze stereotypem Polaka-złodzieja.

Bo niewiele widziałeś i jeszcze mniej rozumiałeś. Gdybyś rozumiał dobrze język,
wiedział o czym mówią tubylcy między sobą, rozumiał obrazy i komunikaty w
mediach to musiałbyś wcześniej czy później trafić na wszechobecny obraz
Polaka-złodzieja. Nie Węgra, Czecha, Słowaka-złodzieja tylko właśnie Polaka.

> Jak już powiedziałem, autoalarmy i wyjmowane radia nie powstały z
> myślą o Polakach. CO TY NA TO? Jakoś przeoczyłeś tę wypowiedź ;))

Widzę, że nie chcesz rozumieć, co? Twoja argumentacja jest żenująco dziecinna.
Czy wódkę wymyślono z myślą o Polakach i Rosjanach? A karabimn maszynowy z myślą
o Niemcach? Nie, wódkę konsumuje się wszędzie i karabinów używa się wszędzie ale
streotyp pijaka odnosi się głównie do Polaków i Rosjan a stereotyp żołnierza do
Niemca. Jedno i drugie nie bez powodu, tak jak w przypadku złodzieja i Polaka.

> Tak w ogóle to bardzo przepraszam, że psuję ci spójną koncepcję,

To, co myślisz o mojej „koncepcji“ ani mnie grzeje ani chłodzi. Widzę po prostu
śmniesznego faceta, który kurczowo trzyma się iluzji, że czegoś, czego nie chce
widzieć po prostu nie istnieje. Ale niczego nie zmienia to w smutnym fakcie, że
to niestety istnieje.

> to nic że z palca wyssaną.

Te tablice, filmy, dowcipy (mogę podrzcić jeszcze dużo, dużo więcej) też
“wyssane z palca”? Widzisz w ogóle jak się błaźnisz swoim chowaniem główki w piach?

> A jeszcze a propos "obiegowych opinii": W Polsce na TIRówki mówiło się swego
> czasu Rumunki. Rumunki i już. Czytałem jakieś badania: większość była z
> Bułgarii, sporo z Ukrainy, no i nasze Polki (siostry, córki, matki-Polki).
> Rumunki też, ale mało. Tyle są warte te opinie.

Oczywiście. Czy to stoi w jakiejś sprzeczności z tym, co napisałem? Mnie
przekonywać naprawdę nie musisz. Twoje ataki personalne są też tak samo
absurdalne jak ujadanie burka na listonosza, który przyniósł złą wiadomość.
Po szale lat 90-tych, gdy polscy złodzieje rzucili się na kraje sąsiednie
kradnąc dosłownie wszystko, w międzyczasie kradną też (może nawet więcej)
Rumuni, Litwini, Ukraińcy itd. Ale etykieta złodzieja pozostała i trwa do tej
pory bezkonkurencyjnie na Polakach, tak jak etykieta tirówki-Rumunki.




Temat: Beczka soli
Beczka soli
Ryba był marnej postury. Dość wysoki, ale szczupluteńki, można by nawet rzec,
że wymizerowany. Nikt, kto bliżej Ryby nie znał, nie posądziby go o pewne
zdolności. Jedną z takich umiejętności, jaką obdarzyła go natura, była rzadka
sztuka wypicia 20 piw bez odlania się w międzyczasie. Dzięki takiemu darowi,
Ryba był bardzo przez kumpli szanowany. Bo to dzięki Rybie, mogli oni często
gęsto nachlać się za darmo. Otóż szli oni w kilku, z Rybą na czele rzecz
jasna, do jakiejś knajpy czy baru (bo pubów wtedy jeszcze za dużo nie było) i
zakładali się z biesiadnikami o pare butelek wódki, że ten oto wymoczek
pochłonie 10 litrów piwa, bez odwiedzania wuceta. Propozycja była chętnie
przyjmowana, bo nikomu z prowokowanych do głowy nie przychodziło, że taka
mizerota jest zdolna do podobnego wyczynu. Usadawiał się więc Ryba wygodnie,
przed nim stawiano 20 żywców lub innych tyskich i po jakiś 30-40 minutach
butelki były puste. Dopiero wtedy chłopię z wielkim trudem wstawało, szło do
kibelka i oddawało to, co w tak nadmiernej ilości przyjęło. Kumple brali
wygrane flaszki z wódką w kieszenie oraz wypróżnionego Rybę pod pachy i
transportowali go pod drzwi mieszkania. Ryba mimo wyjątkowo pojemnego
pęcherza, miał niestety słabiuteńką głowę. Skutkowało to tym, że w drodze do
domu zawsze tracił świadomość. Ryba miał też nieszczęście być synem rodziców
pracujących w organach bezpieczeństwa. Ojciec był oficerem, a matka sierżantem
tej formacji. Do tego tatuś Ryby był służbistą także w domu. Każdy powrót Ryby
z knajpy, kończył się dla syna łomotem. To dlatego kumple Ryby zostawiali go
narąbanego i nieraz leżącego na wycieraczce, bo nie chcieli być równie obitymi
co kolega. Mimo to Ryba, który lubił swoich kumpli nad wyraz, poświęcał się
dla nich ochoczo i dość często. Kilka razy nawet zaprosił ich do siebie pod
nieobecność starych i częstował zasobami bogato wyposażonego barku. Starał się
być przy tym ostrożnym, więc z poszczególnych butelek odlewał tylko po trochu,
a następnie ubytki uzupełniał wodą. Odkręcał tylko butelki wcześniej
otwierane. Na nic się jednak te zabiegi zdawały. Zawsze stary Ryby, po
powrocie do domu, jakimś cudem odkrywał fakt, że wóda gdzieś wyparowywała. No
i Ryba przyjmował kolejne łomoty. I Ryba i jego kumple niejednokrotnie głowili
się nad tym, w jaki sposób oficer w niebieskim mundurze, zastawia na nich
swoje przemyślane pułapki. Nim Ryba otworzy barek, oglądali drzwiczki
dokładnie. Niczego nie dostrzegali. Przyglądali się flaszkom, etykietom na
nich, rejestrowali ich ustawienia. Wszystko na nic. Każdorazowo po dojeniu
koniaczków, winiaczków, czyściochy i innych goldwaserów, Ryba dostawał oklep.
Nadszedł wreszcie dzień, w którym Ryba kończył 21 lat. I to dopiero wtedy, a
nie z okazji osiemnastki, dziewiętnastki czy dwudziestych urodzin swojego
syna, mundurowi rodzice Ryby urządzili mu przyjęcie, na które mógł oficjalnie
zaprosić do domu własnych kumpli. Takimi bowiem staroświeckim zasadami
kierowano się w tej rodzinie, i już. Stół był ciężko zastawiony. Gęsto było na
nim od półmisków z mięsiwem wszelakim, salaterek z sałatkami, miseczek z
przekąskami. Stały też mnogo butelki, zawierające różnokolorowe płyny
wyskokowe. Koledzy byli wystrojeni, ale i mocno stremowani. Starzy Ryby
uroczyści. Najpierw ojciec wygłosił długą tyradę o kropnej dzisiejszej
młodzieży i grożących jej życiowych pułapkach. Najwięcej czasu poświęcił
problemom alkoholowym. Ponieważ gadał i gadał, to zasychało mu w gardle.
Zrozumiałe więc, że w tej sytuacji często je płukał. I nie robił tego żadną
mineralką, tylko co i rusz łykał dużego kielicha, o którego zawartość dbała
matka Ryby. Pod koniec perory stary ledwo stał już na nogach. Kiedy skończył i
usiadł, kumple Ryby, a i on sam także, wreszcie się rozluźnili. Po spełnieniu
kilku toastów jeden z nich odważył się zadać pytanie.
- Proszę pana. Czy może pan nam powiedzieć, skąd pan każdorazowo wiedział, że
wtedy, kiedy odwiedzaliśmy Rybę, konsumowaliśmy pana alkohole? -.
Stary z wielką satysfakcją powiódł po nich wzrokiem człowieka, który ma nad
nimi olbrzymią przewagę i łaskawie, choć dość niezbornie, wydukał.
- Hm, no dobra, powiem wam. Na każdej zakrętce, na każdym kapslu, były
dwa-trzy ziarenka soli. Jak okręcaliście butelki, to one spadały. Kiedy
wracałem do domu, zawsze sprawdzałem palcem, czy są te ziarenka na wierzchu
czy ich nie ma. Jak nie było, to sprawa była jasna. Wtedy Ryba dostawał
wpierdy. Od dzisiaj, ponieważ stał się już mężczyzną, rezygnuję z tych metod
-. Sprawiał w tym momencie wrażenie człowieka wielcedusznego.
I tak oto, dzięki operacyjnym metodom stosowanym przez ojca jednego z kumpli,
kilku chłopaków zrozumiało powiedzenie, o zjedzeniu beczki soli;)



Temat: Co się stało z moim Merlotem?
Co się stało z moim Merlotem?
No nie, tego to juz zbyt wiele!!

"Co się stało z moim Merlotem? - czyli o reformie unijnego rynku wina

Jak zareagują posłowie na propozycje reformy?
Komisja Europejska wstrząsnęła posadami europejskiego sektora winnego
ogłaszając swój projekt reform. Spadek konsumpcji europejskiego wina, jego
nadprodukcja (prawie półtoramiliardowa, prawdziwy ocean wina) i rosnąca
konkurencja z winami "Nowego Świata" skłoniły Komisję do zaproponowania tak
drastycznych sposobów zrównoważenia i podniesienia konkurencyjności unijnego
rynku. Dziś w parlamentarnej komisji Rolnictwa odbędzie się debata na ten
temat retransmitowana przez EP Live.

Unia Europejska jest pierwszym na świecie producentem i eksporterem wina. To
w Europie wypija się wciąż 60% światowej produkcji tego trunku. Ale jego
spożycie stale spada. Jednocześnie wyraźnie wzrasta import i wkrótce
przekroczy on poziom eksportu. Produkcja wina stanowi 2 % sektora rolnego
(1,5 miliona gospodarstw) w UE. Francja, Hiszpania i Włochy pozostają
głównymi producentami. Unijna organizacja rynku winnego kosztuje obecnie 1,3
miliarda euro rocznie. Same wydatki na przetworzenie nadprodukcji (w tym wina
wysokiej jakości) na etanol i ocet wynoszą 500 milionów euro.

Mniej produkować, lepiej informować

Aby zahamować nadprodukcję i poprawić konkurencyjność europejskiego wina,
Komisja Europejska proponuje w swoim komunikacie z 22 czerwca instrumenty
mające doprowadzić do redukcji szczepów winnych, do zniesienia dotowania
destylacji nadwyżek produkcyjnych, uproszczenia oznaczeń i unowocześnienia
metod winifikacji. Żeby odzyskać utracone rynki, trzeba odbudować dobra markę
europejskich win. Wzrosnąć powinien asortyment. Subwencje powinny być
uzależnione od przestrzegania norm środowiskowych. Celem jest nie tyle
obniżenie unijnych wydatków, ile ich lepsze spożytkowanie.

Żeby wyrównać szanse w konkurencji z "Nowym Światem" Komisja proponuje by
zalegalizować w Europie takie metody jak rozcieńczanie wina i sztuczne
przyspieszanie jego dojrzewania poprzez dodawanie trocin, metody w Europie
nie do pomyślenia, jak dotychczas, ale stosowane poza Europą. Nowe zasady
pozwalałyby tez umieszczać na etykietach zwykłych win stołowych oznaczenia
szczepów winogron. Pojawiłyby się też na nich informacje dotyczące zdrowia i
wskazówki istotne z punktu widzenia praw konsumenckich. Akcje promocyjne na
rynkach pozaunijnych powinny być intensywniejsze. W samej zaś UE promować
trzeba "rozsądną konsumpcję".

Tradycyjne metody produkcji i etykiety na butelkach to również temat innej
sporu wywołanego w UE niedawna propozycją Komisji dotyczącą spirytualiów.
Kraje określane mianem « vodka belt coutries » są zdania, że prawdziwa wódka
może być produkowana tylko ze zbóż i z ziemniaków. Ale to już inna historia.

Komisja w ciągu tego roku zaproponuje konkretne zapisy prawne dotyczące
sektora winnego. Parlament w tej procedurze ma jedynie rolę doradczą. Ale we
wrześniu posłowie dyskutować będą nad sprawozdaniem z własnej inicjatywy, a
na sesji czerwcowej debatowali juz na temat kontrowersyjnego (przynajmniej w
Europie) projektu legalizacji dodawania trocin w czasie procesu winifikacji."



Temat: Forum Wrocław...
jabbur napisał:

> Dziś mam propozycję pewnego "półśrodka", który przy odrobinie chęci i dobrej
> woli użytkowników forum może zredukować trochę liczbę trolli i nowych wątków o
> niczym: wprowadzenie wymogu logowania dla założycieli nowych wątków.

1. "O niczym" może założyć wątek zarówno osobnik zalogowany, jak i niezalogowany.

2. Wątek "o niczym" czy jednak "o czymś" - to nie Twój interes. Tą decyzję
podejmują forumowicze, olewając lub wzbogacając wątek. Nie masz tej władzy,
więc cytując "jureeka", lepiej "nie wpieprzaj się pomiędzy wódkę a zakąskę".
Jeśli zaś po tą władzę sięgniesz, na forum ostaną się jedynie pracownicy GW oraz
zobligoawni do szerzenia propagandy pracownicy UM.
Teoretycznie będzie słodko jak w niebie, tyle, że IMHO z deka monotonnie.

3. Co do "trolli" - istnieją zarówno zalogowane jak i niezalogowane formy
trolli. Niektórzy z użytkowników forum piszą WYŁĄCZNIE po zalogowaniu, a inni
WYŁĄCZNIE bez logowania. Niektórzy bowiem zbierają znaczki, a inni klej od
znaczków. Zastanawiam się, jak w nieobelżywy dla Ciebie sposób opisać Ci pojęcie
"tolerancji", ale nie umiem chwilowo znaleźć dobrego, przejrzystego przykładu.
Motto na razie, dopóki nie przyjdzie mi do głowy dobry przykład brzmi: szanujmy
odmienność innych, po to, aby i nas szanowano.

Koledzy nieużywający loginów doskonale zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw
łączących się brakiem ochrony swej wyjątkowości. Pragnę jedynie podkreślić, że
ta decyzja należy do nich, a nie do Ciebie. Nadużywasz władzy, kolego, a to
absolutnie niedopuszczalne. Podkreślam: ABSOLUTNIE NIEDOPUSZCZALNE.

> Zatem mam dwa pytania:
> a) czy odpowiada Wam obecny wygląd forum?

Wygląd tak. Aktualnie jednak piszę spod IE, bo spod Mozilli nie mogę się
zalogować. To nie pierwszy tego rodzaju numer. Ludzie, ja nie wymagam od was
fajerwerków, ja chcę jedynie, żeby to forum działało także z logowaniem !

Ktoś ponadto wspominał o rozdzielczości. 800x600 było dobre trzy lata temu.
Od tego czasu ceny LCD poleciały w dół, o 19-21 calowych CRT nie mówiąc.
Kupa stron w internecie jest w tej chwili przeskalowywana na 1024x768.
Widziałem już nawet strony o sugerowanej rozdzielczości 1600x1200
(u niektórych maniaków grafiki komputerowej).

Może zastanówcie się i wy ? Przynajmniej nad 1024x768 ?

> b) co sądzicie o logowaniu?

Nie. Logowanie bez akceptacji ciasteczek nie działa. Akceptacja ciasteczek
prowadzi zaś do obniżenia poziomu bezpieczeństwa. Ja wiem, że co poniektórym Dom
Wielkiego Brata się marzy, ale kto jak kto, akurat Agora pojęcie "wolności"
powinna rozumieć lepiej niż ktokolwiek inny w tym prześmiesznym kaczystanie.

> pozdrawiam,
> j/a

To tyle tytułem odpowiedzi - teraz moje przemyślenia:

1. Co nielegalnego/niezgodnego z n-etykietą było w usuniętym wątku o M.
Happenerze (nie czytałem go, lecz zauważyłem jego nagły brak).
Mógłbyś mi pokrótce te przestępstwa streścić ?

2. Jak uzasadnisz różnicę w traktowaniu wątków o byłym dyrektorze XIV LO i byłym
dziennikarzu GW oskarżonym Tomaszu Z. ?

3. Jakim prawem cenzura GW przestała kasować pojedyncze listy a zaczęła kasować
całe wątki ? Kto was do tego upoważnił ? Na podstawie jakiego regulaminu/prawa
usuwając całe wątki usunęliście przy okazji te listy, które nie łamały prawa lub
n-etykiety ?

4. Trochę historii (na wypadek, gdybyś nie wiedział): w starych, dobrych czasach
na każdej publikacji cenzor podbijał pieczątkę, która oprócz oficjalnej zgody na
druk zawierała inforamcję, kto konkretnie chlastał nożyczkami.

Wnioski:

1. Domagam się - tak, dobrze czytasz - DOMAGAM SIĘ, może jeszcze inaczej - ŻĄDAM
publikowania na forum GW danych jednoznacznie identyfikujących cenzorów w każdym
przypadku ich ingerencji. Nie żądam numerów PESEL, ni PIT - żądam nazwisk i
zajmowanego stanowiska.

2. ŻĄDAM umieszczania WSZYSTKICH wyciętych postów na "oślej łączce",
bez żadnych wyjątków, łącznie z danymi tego, kto zaproponował dany post do
wycięcia oraz danymi cenzora, który podjął decyzję o jego dalszym losie.

3. ŻĄDAM umieszczenia na widocznym miejscu na forum PEŁNEJ LISTY osób
upoważnionych przez właściciela forum do wycinania listów.

4. ŻĄDAM zaprzestania kasowania całych wątków. Nawet za komuny teksty szły na
matrycę - z kropkami, ale szły.
Jeśli naprawdę nie możecie żyć bez cenzury, to trzymajcie przynajmniej poziom
komunistów.

Nie oczekując odpowiedzi i ja pozdrawiam.



Temat: Kuchnia na PUku czyli mniam mniam
np Obołoń
pifko.blox.pl/2006/07/Piwo-marki-Ukraina.html
Piwo to napój, który ma z pewnością wielu wiebicieli w kraju nad Wisłą. Jedni
lubią Warkę, inni Żywca, a jeszcze inni Dębowe. Z pewnością polskich marek piwa
jest pod dostatkiem, ale mnie często kusi spróbowanie czegoś nowego. I od czasu
do czasu próbuję piw z róznych krajów - od popularnych w Polsce piw irlandzkich
i niemieckich, po różne bardziej egzotyczne marki. A jak już spróbuję, to
chętnie podzielę się wrażeniami.

Piwo marki Ukraina
Nie pij wódki, nie pij wina, kup se rower Ukraina - przynajmniej na Mazowszu
hasło to było popularne w czasie mojego dzieciństwa. Do dziś jednak nie
rozumiałem dlaczego nie należy pić tylko wódki i wina. Ale teraz wszystko jest
dla mnie jasne - na Ukrainie powstaje bardzo dobre piwo, które widocznie pić należy.

Piwo pochodzi z najsłynniejszego chyba ukraińskiego browaru Obolon (znane w
Polsce również pod nazwą Obołoń). Strona internetowa browaru niestety nie działa
- widać administratorowi bardzo smakuje lokalne piwo, a i upały robią swoje -
zachęcam jednak do zaglądania - może coś ruszy. Na szczęście jest Wikipedia oraz
strona internetowa polskiego przedstawiciela - z tych źródeł dowiedziałem się,
że Obolon to największy browar na Ukrainie, który oprócz kilku gatunków piw
produkuje również wody mineralne oraz napoje gazowane - zarówno tradycyjne (np.
kwas chlebowy) jak i takie różne ukraińskie 'Heleny'. Browar powstał w 1980 roku
i w 1992 stał się pierwszą sprywatyzowaną ukraińską firmą (w Polsce Żywiec też
należał to grupy firm, które jako pierwsze pojawiły się na GPW). Dzięki prężnemu
rozwojowi firma opanowała 26% ukraińskiego rynku piwa, a poza tym jest obecna w
15 innych krajach (w tym w Polsce). Niestety w przeciwieństwie do zachodnich
browarów, historia piwa Obolon nie łączy się ani z żadnym klasztorem z mnichami
wstającymi o 4 nad ranem, ani z wczesnym kapitalizmem i budową kolei lub statków
- browar powstał całkiem niedawno i zajmuje się głównie produkcją piwa.

Ale za to jakiego piwa - na etykiecie widnieje napis Exclusive High Quality
Ukrainian Beer - i w pełni się z nim zgadzam. Magnat to jedno z najlepszych
jasnych piw, jakie piłem. Zapach jest lekko chmielowy, choć niezbyt wyraźny.
Piana, choć pojawia się dość chętnie, jest lekko dziurawa i nie utrzymuje się
zbyt długo. Co do smaku - typowy pils. W smaku można wyczuć lekką goryczkę,
natomiast alkohol, mimo sporej zawartości (5,3%) jest prawie niewyczuwalny. Piwo
znakomicie spisuje się latem, gasi pragnienie, choć z racji na sporą 'moc'
doradzam umiar - kilka piw może spowodować dodatkowe 'efekty'.

Inne opinie o piwie - na forum browar.biz.

Ocena - 8 (w skali 1-10)

No i na koniec metryczka:
Nazwa: Obolon Magnat
Producent: Obolon SA, Kiev, Ukraina
Pojemność butelki: 500 ml
Zawartość alkoholu: 5.3% vol
Cena: 4,59 PLN
Kupiono w: Piotr i Paweł, Blue City, Warszawa

koniec cytaty



Temat: Newsy ze szkół
> Pamiętam, że mnie Wala pytała jak się bawię, ale nie dałem rady
> odpowiedzieć...
>
Taaa... Wyobrażam siebie w takiej sytuacji... Zresztą, fajny, trochę podobny
przebój mieliśmy na półmetku, kiedy to jeden gość z mojej klasy w czasie tańca
zaczał machać do Wali i skakać przed nią - do dziś mu wypomina.

> Mieliśmy 'Kącik Nosa' - w rogu górnego hallu. Siedziała tam grupa facetów,
> którzy za partnerki mięli... flaszki. A wśród nas Jan! Patronem był Niuch z
> Czerwonym Nosem narysowany na ściennej dekoracji. Dobrześmy się
> przygotowali... Na poprawiny nie dałem rady przyjść, bo miałem 40 stopni
> gorączki. Tego żałuję ;-(
>
Cool! Brzmi świetnie! Może nam uda się coś takiego zorganizować...

> Byłem też na studniówce w Ekonomach ze swoją dziewczyną, ale tam już musiałem
> trzymać się dzielnie, więc za dużo się nie 'pobawiłem'...
>
Marnotrawstwo.

> Aha, miały być rady. To jeden przepis, którym u nas zrobiliśmy furorę. Prosty
> i skuteczny: sklepową (albo metową) wódeczkę barwimy sokiem z jagód, a na
> butelce - w miejsce oryginalnej naklejki - umieszczamy etykietę Denaturaciku.
> Pyszne i robi wrażenie na współkonsumentach...
>
Dobre, ale czy to kłamstewko nie ma krótkich nóg? Tzn. do pierwszego
spróbowania, bo nie wątpię, że zafascynowani koledzy sami chcieliby spróbować
czegoś takiego za wszelką cenę. Zresztą nie wiem, nie pijam denaturatu więc nie
znam jego smaku, może i nie różni się od wódki. Ostatnio furorę robią u nas
bełty (na otrzęsinach kilku z mojej paczki zostało złapanych na rozpracowywaniu
bełtów w szkole - na szczęście bez konsekwencji)

A co z bardziej prozaicznymi sprawami dotyczącymi studniówki, np: wystrój
rozmieszczenie, itp? W tamtym roku sala gimnastyczna była udekorowana w jakieś
bazgroły, za to w każdej z sal gdzie biesiadowały poszczególne klasy, był
wystrój mniej więcej tematyczny (np: w jednej motywy orientalne - było kilku
takich co w stanie wskazującym starało się odcyfrować chinskie kaligrafowanie).
Natomiast z opowiadań rodziców (czyli dobre 20 lat wcześniej) wiem, że wtedy
praktykowane było biesiadowanie wspólne, na holu na piętrze stół przez całą
długość. Każdego roku wystrój sali był tematyczny, np: sala gimnastyczna była
udekorowana na morską głębię, wszystko pomalowane na niebiesko, rekwizyty w
postaci wyciętych z papieru rybek itp., a w kącie sali uformowana z kartonów,
styropianu i innych materiałów niewielka "podmorska grota" - miejsce
odosobnienia na głośnej i tłumnej sali, które ponoć było wykorzystywane w dość
różnych celach.
A jak było u Was? (a właściwie u Ciebie, bo prawie cały ten wątek to zaledwie
dialog - oczywiście z takim rozmówcą jak kaukonsky to sama przyjemność :-)))



Temat: Artykuł z Polityki o Kaliningradzie
Sława!
Im bliżej rynku, tym wyraźniej słychać ludzki gwar. – To z cmentarza –
informuje krótko Bauer. Dowodem żywotności nekropolii są częste interwencje
milicji i mnogość pustych butelek.

O zaopatrzenie dbają dwa supermarkety czynne całą dobę. Wybór towarów przedni.
Z kwasem chlebowym sąsiaduje cola, z wyborną wódką tutejszej produkcji Flagman –
koniak francuski, a z pielmieniami – pizza. W ofercie jest ser tylżycki, a nie
sowiecki, mimo że pobliska Tylża, dla Niemców Tilsit, prawie pół wieku temu
zamieniła się w Sowietsk. Etykieta zapewnia, że ser jest wyrabiany według
starej receptury niemieckiej.

Od ślusarza do milionera

Załoga sklepu w sile trzech kasjerek i czterech ochraniarzy informuje, że ich
placówka należy do sieci Victoria, drugiej w obwodzie kaliningradzkim, jeśli
mierzyć udziałami w rynku. Pierwsze zajmuje bezapelacyjnie koncern Vester.
Czyli Rolbinow. Nazwę kompanii podaje się niekiedy wymiennie z nazwiskiem jej
prezydenta. Aleksander Rolbinow symbolizuje kaliningradzki wymiar kariery od
ślusarza do milionera.

Człowiek sukcesu pracuje na terenie zbankrutowanej fabryki silników plazmowych
do rakiet kosmicznych w Kaliningradzie. Kupił ją i przekształcił w nowoczesną
centralę koncernu Vester. Niedaleko stąd do zakładów metalowych, gdzie ślusarz
Rolbinow podjął pierwszą w życiu pracę. Do pierestrojki realizował radziecki
model kariery. Ukończył technikum i delegowano go na studia. Studiował
ekonomię. Wraz z dyplomem otrzymał skierowanie na stanowisko mistrza do stoczni
remontowej. Gdy zapachniało przemianami, namówił najbliższego przyjaciela Olega
Bołyczewa, by założyli prywatną firmę. Rzucili się na głęboką wodę, ale do
brzegu dopłynęli w wybornej kondycji. W gabinecie Rolbinowa wisi dyplom z
podpisem prezydenta Putina, potwierdzenie ubiegłorocznej nagrody Olimpu Biznesu.

Droga na rosyjski Olimp prowadziła przez handel elektroniką. Był 1990 r., w
Kaliningradzie rozpoczynała się era komputerów osobistych. Aleksander i Oleg,
dziś wiceszef Vestera, jeździli do Moskwy, kupowali sprzęt, montowali i
sprzedawali w rodzinnym obwodzie. Aby sprzedawać, musieli kreować klientów;
prowadzili kursy komputerowe w miejscowych zakładach. Do przyjaciół dołączyło
trzech zaufanych kumpli z dawnych czasów. Dziś zajmują gabinety na najwyższych
piętrach koncernu. – Zaufanie to jak pieniądze w banku – powiada Rolbinow. W
połowie lat 90. przyjaciele wzięli pierwszy kredyt i otworzyli pierwszy
supermarket. Dziś Vester ma 20 supermarketów oraz 9 przedsiębiorstw budowlanych
i przemysłowych. Zatrudnia 3 tys. osób. Zarządzania uczą Anglicy.

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Nad Łaby brzeg wracamy znów po wiekach!
Ignorant
+++



Temat: Czy bywają nacje normalne? Nacjonalizmy-debilizmy
Nacjonalizmy-debilizmy. Polacy
Typowy Polak jest dość chudy, ponieważ spożywane przez
niego ilości alkoholu uniemożliwiają mu jedzenie. W
kwestii spożycia w tym względzie Polak idzie łeb w łeb z
sikorką (która podobno wypija dziennie tyle, ile waży).

Polak jest biedny, bo nie ma pracy, a wszystko kosztuje
jak w Europie, do której Polska należy, ale nie do końca.
Ponieważ nie ma pracy, Polak cały dzień spędza,
spożywając napoje wyskokowe, zwłaszcza wino owocowe
słodkie o wdzięcznej nazwie "Wino" (lub "Córka Rybaka",
"Kochanica Dziedzica", "Tajna Broń", "Batman" - na
etykiecie pan z batem - czy "Czar Teściowej"). Tradycyjne
miejsca tej ciężkiej pracy (bo rozrywką nazwać tego nie
można) to: ławka w parku, skwerek miejski, rynek wiejski
lub bezpośrednie okolice sklepu monopolowego.

Czas wolny, którego prawdziwy Polak ma mało, spędza na
biciu żony na oczach policji, dostawaniu wycisku od
gangsterów na oczach policji lub okupowaniu jakiegoś
rządowego budynku(bez udziału policji, która jest w tym
czasie zajęta ww. obserwacjami). Polak lubi też wpatrywać
się w telewizor, zwłaszcza w ofertę pewnej stacji na P.
Podczas oglądania zaspokojone zostają przy okazji jego
gusta muzyczne, głównie dzięki takim grupom jak Bayer
Full, Skaner, Skalar, Boys czy Top One. Nie tylko raczą
sluchaczy wyrafinowaną muzyką - nazwy tych zespołów
stanowią bodziec edukacji lingwistycznej Polaka.

Szarady i łamigłówki stanowią kolejne lubiane zajęcie.
Często wiążą się z innymi formami rekreacji, np. sportem.
Nie lada zadanie staje przed kibicem, który próbuje
zrozumieć kto, komu, za ile i po co sprzedał mecz czy
podkradł zawodnika. Zapamiętali szaradziarze mogą także
zmierzyć się z zagadka uznawaną powszechnie za nierozwią-
zywalną - co stało się z pieniędzmi z budżetu.

Życie polityczne Polaka stanowi pasmo nieustannych
radości, drobnych i całkiem sporych. Ministrowie kultury
usiłują umówić się ze zmarłymi niedawno twórcami
światowej sławy. Radni miejscy Krakowa proponują, zamiast
zajmować się spuścizną jakiegoś nieważnego Tadeusza
Kantora ,
dofinansować dożynki lub inną przaśną imprezę. Radni
Warszawy nie robią nic, czekając aż Michael Jackson
zdecyduje się w końcu na interes swojego życia i postawi
w stolicy park rozrywki swojego imienia. Polak
zdecydowanie nie ma prawa się nudzić - co nie zmienia
faktu, że i tak się nudzi.

Generalnie Polak znajduje się zawsze (lub wygląda, jakby
się znajdował) w jednym z trzech stanów - idzie na wódkę,
jest pijany lub ma kaca. Innych nie zaobserwowano.

Podsumowując, Polak jest zapijaczony, niedomyty,
wulgarny, nieobyty, niewykształcony i przede wszystkim -
wyjątkowo głupi.